niedziela, 29 kwietnia 2012

Iron Sky, faszyzm SF, czyżby?

Poszedłem do kina i obejrzałem, coś innego niż się spodziewałem, ale i coś podobnego do... no właśnie. Ale po kolei.

Idąc na Iron Storm liczyłem na beztroską rozrywkę w stylu „Marsjanie Atakują”, czyli że najpierw faszysci z księżyca porobią nieco wesołej rozpierduchy na ziemi, bawiąc się jak dzieci w rozwalanie np Statuy Wolności (jest scena) czy rozbicie napisu Hollywood (nie ma), a potem że dostaną w tyłek i Hitler kaput. Niby dostałem coś podobnego, ale do pełni zadowolenia zabrakło kilku detali.