środa, 19 października 2011

Najlepsze Zuzanny są na placu Pigalle - Fragment 1


Dlaczego Bóg mnie tak nienawidzi, pomyślał mężczyzna, patrząc w czarny otwór tłumika nakręconego na lufę glocka. Kobieca dłoń, która trzymała broń, nie tak dawno mierzwiła włosy mężczyzny, a usta wyszeptywały miłosne zaklęcia do jego ucha.
- Czymś cię obraziłem? - zapytał ze szczerym zainteresowaniem.
- Głupim ryłem - odparła, pociągając za język spustu.

Pistolet podskoczył z cichym kaszlnięciem. Mężczyzna ze zdumieniem dotknął palcami opaloną dziurę w koszuli i osunął się na posadzkę.
Kobieta rozejrzała się, a potem zastygła w oczekiwaniu, nasłuchując. Na szczęście nikt nie krzyczał, ani też żadne pośpieszne kroki zakłócały ciszy.
- Będziesz się smażyć w piekle - wycharczał siedzący pod ścianą mężczyzna, przyciskając dłoń do krwawiącej rany, jakby chciał ją zakorkować.
- Taki jest plan - zachichotała - taki jest plan.
Ponownie uniosła ramię i posłała kule w jego głowę.
- Wreszcie się przymknął. Co za ulga - skwitowała, robiąc krok na zwłokami. Szpitalna klamka pokoju trzysta trzynaście cicho skrzypnęła, gdy kobieta otwierała drzwi.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz