poniedziałek, 3 października 2011

Na czym polega społecznościowa apokalipsa

Pamiętam czasy, gdy ludzie odwiedzali się w domach, ot tak bez pretekstu, by dowiedzieć się, co słychać, pogadać od serca, wspólnie obejrzeć film, pograć na komputerze (na dzielonym ekranie). Pobyć ze sobą jeden na jeden. Dziś ludzie stadnie, jak małpy lecą do domów handlowych, wabieni promocjami i kolorowymi światłami, by w kakofonii gwaru udawać, że podtrzymują więzi, zagłuszać samotność. A tymczasem nic o sobie nie wiedzą, poza tym że się schlali razem kilka razy, albo pograli w bilarda, czy kręgle. Syndromem upadku więzi są portale społecznościowe, Facebook, Nasza Klasa itp. (które są dla internetu tym samym czym super molochy handlowe dla reala), które redukują znajomość do oglądania fotek, oraz wklejania sobie zabawnych obrazków z Kwejka, czy filmików z Youtube.

Społecznościówki niszczą osobistą wieź, sprowadzając użytkownika, do wabika, w oparciu o który można sprzedawać więcej powierzchni reklamowych. Badania naukowe wykazują, że nie jesteśmy w stanie utrzymywać więcej niż 150 żywych więzi z ludźmi. Tymczasem wiele osób ma po tysiąc znajomych w swoich profilach. (Jak to brzmi, mam znajomych w profilu, w szufladzie, jak przedmioty) W tym gąszczu ludzi, nieznanych sobie przeważnie, z których każdy codziennie bombarduj się wzajemnie smieciowiadomościami, prawdziwe znajomości giną, szczególnie że Facebook, ukrywa przed tobą osoby, z którymi za często nie klikałeś: LUBIĘ TO, bo uważa, że nie są dla Ciebie warte uwagi. LUBIE TO, jako synonim i ostatni bastion znajomości, obraz upadku społeczności opartej na prawdziwych relacjach. Klikanie LUBIE TO, nie wymaga wysiłku, o poświeceniu nie wspomnę. Znajomości, które nic nie kosztują, nie są nic warte, bo więź tworzy się przez wspólne przeżycia, te dobre i te złe.

Facebook nie tylko kradnie ludziom życia, ale też wysysa soki z Blogów i portali newsowych. Te drugie jakoś się jeszcze trzymają, reanimowane, przez specjalistów od marketingu szeptanego, którzy nabijają komentarze, podszywając się pod naturszczyków, by manipulować opinią publiczną, oraz przez zwykłych pieniaczy, których podnieca, że napiszą jebać Kaczyńskiego, czy Tuska.

Pal sześć, nie szkoda mi portali newsowych, bo to komercja, przeważnie jakościowo na poziomie Faktu, czy superekspresu. Bardziej żal blogów, oaz prywatnych opinii, nijak nie cenzurowanych i nie moderowanych. Przez to, że większość ludzi komentuje wyłącznie na Facebooku, blogi zaczynają wyglądać jak opuszczone metropolie, niby neony błyszczą, ale ruchu nie widać, bo większość odwiedzin jest generowanych przez wyszukiwarki i tych, co klikają LUBIE TO, przeważnie bez czytania. No bo jak, nie klikniesz, LUBIE TO znajomkowi z Fejsa. Klikasz, a potem lecisz oglądać obrazki na KWEJKU, bo przecież nie masz czasu, by czytać całej strony tekstu, który wymodził. Internet się centralizuje, wokół Facebooków, a obrzeża pustoszeją. W końcu blogi będą prowadzić tylko dzieci neo, albo miłośnicy mangi, czy jednorożców. Bo po cóż pisać o czymś ambitnie i szczerze, skoro nikt nie czyta? Nie po to ktoś pisze, byście było, w co klikać i przyklejać.

Narzekając na sztampę i płyciznę w internecie, zastanówcie się, ile razy przystanęliście, by przeczytać ciekawy wpis na blogu i czy zrobiliście cokolwiek, by dać znać autorowi, że się z nim zgadzacie, albo wręcz przeciwnie by się z nim nie zgodzić i wszcząć dyskusje? Szkoda czasu, prawda? Tego samego czasu, który marnujecie, na obrazki na KWEJKU, przyklejając je na FEJSA, by ktoś inny marnował swój czas na oglądaniu waszych wklejek. Zabawne, prawda? Doczytał ktoś do końca ten wpis? A to Ty, no tak, wiedziałem, że Ty doczytasz. Dobranoc.

3 komentarze:

  1. Fakt, coraz mniej ludzi czyta blogi, w ogóle, coraz mniej ludzi czyta, coś, gdzie nie można dać "lubię to". Może to nie jest takie złe, może i lepiej, że jak już ktoś przeczyta, to nie dość, że zrozumie, to jeszcze czasem podzieli się swoją opinią. Może to i lepiej, że nie czytają ci, co z czytaniem mają problemy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie powiedziane. Zasmuciłem się, bo podsumowanie bardzo do mnie przemawia. Mam w zasadzie podobne przemyślenia ale nie planuje szybko się poddać. Wręcz przeciwnie. Założyłem sobie bloga na którym będę próbował ile sił płynąć pod prąd. Wierzę, że właśnie blogi przetrwają bo informacje na nich są trwalsze. Mają w sobie większą siłę i są trwalsze niż list a jednocześnie są bardziej medialne niż czasopisma. Portal społecznościowy nigdy tego nie osiągnie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Społecznościówki upadną, podobnie jak każda moda. Wróci trend ma informacje osobiste, na pograniczu wyznań, pamiętników. Wystarczy poczekać. Oczywiście blogi też muszą się zmienić, nadążyć za nowymi czasami. Myślę, że to będą jakieś blogi społecznościowe, taka Heglowska synteza chaosu i intymności, audio, wideo i co tam dojdzie. Ludzie pragną doznań, a Facebook daje im mętlik. Tak się nie da żyć.

    OdpowiedzUsuń