środa, 19 października 2011

Najlepsze Zuzanny są na placu Pigalle - Fragment 1


Dlaczego Bóg mnie tak nienawidzi, pomyślał mężczyzna, patrząc w czarny otwór tłumika nakręconego na lufę glocka. Kobieca dłoń, która trzymała broń, nie tak dawno mierzwiła włosy mężczyzny, a usta wyszeptywały miłosne zaklęcia do jego ucha.
- Czymś cię obraziłem? - zapytał ze szczerym zainteresowaniem.
- Głupim ryłem - odparła, pociągając za język spustu.

poniedziałek, 17 października 2011

Premiera ostrego tekstu

Macie dosyć ugrzecznionych tekstów, w których autor krępuje się napisać co mu w głowie tańczy? No i świetnie, bo ja też mam dosyć. Dlatego postanowiłem pisać z wykopem, boleśnie. Owocem tego eksperymentu jest opowiadanie quasi pornograficzno-emocjonalne "Twoje Kino PORNO"  Nie jest to tekst dla każdego, szczególnie dla tych co na widok słowa "penis" zaczynają się czerwienić. Nie jest to też porno dla porno. Chcesz się dowiedzieć, gdzie są granice w poszukiwaniu beztroskiej przyjemności? A może ich nie masz?

Zaciekawiony? To tak jak ja, Twoje opinii, o moim utworze.

Można go pobrać w formie elektronicznej ze strony wydawnictwa RW2010 


--- A poniżej możesz obejrzeć gorący fragment opowiadania --



– O, już jesteś kotku. Nie mogłam się doczekać, więc poszłam się zdrzemnąć na chwilę.
W progu różowego pokoju stała kobieta, ubrana w futerko, a jakże, koloru różowego. Mogła mieć około trzydziestu paru lat, maksymalnie czterdzieści. Lubiłem kobiety nieco starsze, co tu kryć. Jeden przelotny rzut oka wystarczył, by stwierdzić, że miała kształty, które jakby wyszły spod diabelskiej igiełki. Nie za chuda, nie za puszysta, po prostu akuratna. Zgrabne nogi opięte czarnymi rajstopami, krągłe uda, gruszkowate biodra, kształtny tyłeczek. Aż coś mi się miłego rozlało po trzewiach od samego patrzenia.

czwartek, 13 października 2011

wtorek, 11 października 2011

Mroczny opus, tego roku, napisany

Właśnie postawiłem ostatnią literę "Snu o kobiecie w różowym futerku". Czuje się taki wypruty. Przeczytacie to będziecie wiedzieli co mam na myśli. To chyba moje najlepsze opowiadanie w tym roku, a na pewno najmocniejsze. Powinno mieć znaczek 21+, i to nie tylko ze względu na sceny erotyczne, które są realistyczne i gorące.

sobota, 8 października 2011

Nowa książka na mrocznej tapecie

Historia kobiety idealnej, doskonałego wytworu męskiej wyobraźni. Produktu firmy Soft Women, "robota seksualno-miłosnego". Gotowej na seks, zatroskanej o ukochanego i dbającej o wszelkie potrzeby partnera. - To wszystko było zgodne z prawdą, do czasu gdy na świecie pojawił się egzemplarz o imieniu Linda.

Kupiłem od koleżanki Anny. Jestem po dwuch rozdziałach i powiem, że czyta się nieźle. Inteligentne, naszpikowane sarkazmem oraz nutką erotyzmu.

Doskonale koresponduje z tym co obecnie pisze:

"Sen o kobiecie w różowym futerku"
Opowiadanie SF o seksie i jego cenie.
Jak zwykle bez cenzury i onanistycznie szczerze.



piątek, 7 października 2011

Sen o kobiecie w różowym futerku - fragment

Alicję poznałem w internecie. To był jeden z tych upalnych czerwcowych wieczorów, gdy człowiek ma ochotę na szaloną przygodę, ale nie robi nic poza bezmyślnym gapieniem się na ekran komputera. Kiedyś skakało pilotem po kanałach w telewizorze, dziś po zakładkach przeglądarki.  Czasy niby się zmieniają, ale nie nawyki.

poniedziałek, 3 października 2011

Na czym polega społecznościowa apokalipsa

Pamiętam czasy, gdy ludzie odwiedzali się w domach, ot tak bez pretekstu, by dowiedzieć się, co słychać, pogadać od serca, wspólnie obejrzeć film, pograć na komputerze (na dzielonym ekranie). Pobyć ze sobą jeden na jeden. Dziś ludzie stadnie, jak małpy lecą do domów handlowych, wabieni promocjami i kolorowymi światłami, by w kakofonii gwaru udawać, że podtrzymują więzi, zagłuszać samotność. A tymczasem nic o sobie nie wiedzą, poza tym że się schlali razem kilka razy, albo pograli w bilarda, czy kręgle. Syndromem upadku więzi są portale społecznościowe, Facebook, Nasza Klasa itp. (które są dla internetu tym samym czym super molochy handlowe dla reala), które redukują znajomość do oglądania fotek, oraz wklejania sobie zabawnych obrazków z Kwejka, czy filmików z Youtube.

sobota, 1 października 2011

Piszemy o liściach

Tak sobie dumam, że przydałby mi się kolejny blog. Tylko o czym? O wiem idzie jesień i zacznę zbierać liście: Przykładowy wpis mógłby wyglądać tak:
Idzie jesień, hura. Znalazłem dziś liść dębu, dziwne, bo pod kasztanem. Ale sprawdziłem w dziesięciu tomowym przewodniku po liściach polskich, pod redakcją Tomasza Liścia i okazało się, że to jednak liść dębu. Leżał przy krawężniku, biedactwo był cały popękany, jakby go pogryzł pies czy kot. Posklejałem go Super Glue i wygląda jak nowy. Stanowi idealną kontynuację mojej serii liści dębu z ostatnich dziesięciu lat.