czwartek, 29 września 2011

Nasza Polska, kurwa! - opowiadanie

Idą no te... jak im te..? No te, co się bazgra krzyżyki na kartkach z naiwną myślą, że to coś zmieni. O, już wiem; gra w typowanie osłów (Sora „p” mi się czasem zacina. Stara klawiatura) do cyrku. Więc długopisy w garść i za kilka dni ruszymy pograć w wyborcze lotto. Wróć! W lotto są przynajmniej jakieś szanse, że coś wygramy. Wybory parlamentarne, to raczej gierka w kółko i krzyżyk, tyle że bez kółek. Są za to zrobieni w balona, miliony balonów. Prawda taka, że gdzie byś iksa nie postawił, to i tak dostaniesz kopa w tyłek, plus „Spieprzaj dziadu”, czy „Fuck you”. (O ile Twojemu wybrańcowi, języki nie są obce. Niestety przeważnie są; nawet polski.)
Gdy piszę te słowa, nadal trwa mordercza walka o czteroletni wikt i opierunek, na Twój koszt oczywiście. Moim zdaniem wygląda ona mniej więcej tak, jak opisałem. I idę o zakład, że jestem bliższy prawdy, niż myślę. Przeczytaj opowiadanie i powiedz mi, czy się mylę. Chciałbym się mylić.


Tekst opublikowany we współpracy z wydawnictwem RW2010 (www.rw2010.pl), udostępniony na blogu, w porozumieniu i dla rozrywki.

Bo powaga zabija. Zawsze. 


2 komentarze:

  1. Prawda. Nasza ta Polska, Nasza! To i prośba czytelnika: mógłby Autor odpowiedzieć Polakom w trybie wyborczym na pytanie Paprykarza - Jak żyć? Znając Twoją wyobraźnię, Drogi Autorze, spodziewam się, że dasz radę! Żaden polityk nie pomógł biednemu paprykarzowi... You can!

    W. Sadow

    OdpowiedzUsuń
  2. W związku z powtarzającym się, niczym historia historia polskiego futbolu pytaniem, o naturze wybitnie egzystencjalnej, które nurtuje Was niczym zepsute śledzie popite zatęchłym mlekiem i zagryzione spleśniałym ogórkiem: Jak żyć?, odpowiadam. Tak jak chcecie! Gówno komukolwiek do tego, co robicie, z kim, i dlaczego. Chcecie spędzić życie na wyplataniu koszyków wiklinowych, róbcie to. Macie ochotę każdego dnia uprawiać namiętny seks z wiewiórką (oczywiście za jej zgodą i jeśli jest pełnoletnia), świetnie, miecie z tego radość. A jeśli naglę odkryjecie w sobie powołanie do posługi kapłańskiej kultu bogini Kali, no cóż, to także jest jakiś sposób zabijania wolnego czasu, i nie tylko czasu osobiście. Innymi słowy chcę powiedzieć, że wykazujecie się kretynizmem porównywalnym, do stanu umysłu idioty który wieszał pranie na balkonie na 10 piętrze, stojąc na fotelu na kółkach (oczywiście miał niezły odjazd, a grawitacja załatwiła resztę), gdy choć przez chwilę zastanawiacie się: "a co ludzie powiedzą". Gdyby inni ludzie wiedzieli cokolwiek o życiu, to byli by szczęśliwi. Tymczasem większość Homo Sapiens, totalnie nie sapiens i zdaje się im że życie polega na rutynie, sztampie, nudzie i narzekaniu, że manna z nieba nie pada. Czasem się zastanawiam, jak to możliwe, że nierobienie niczego ze swoim życiem, ich nie męczy? A jeśli męczy, to jak powinien wyglądać odpoczynek od lenistwa? W każdym razie, reasumując, żyjcie tak jakby jutro świat miał się skończyć, a jednocześnie tak jakbyście mieli żyć wiecznie. Róbcie to na co macie ochotę, ale nie bądźcie głupi i nie zabijajcie się, czy też nie róbcie sobie krzywdy.

    OdpowiedzUsuń