czwartek, 25 sierpnia 2011

To moje ostatnie godziny życia

Właśnie sobie uświadomiłem, że feministki mnie za to opowiadanie rozszarpią i zjedzą na surowo. Ech, ciężka dola pisarza.

Oto drugi fragment: 

"Oczywiście nie będzie ci dane  poznać wszystkich, bo jesteś wyjątkowy. Taki los; dar, ale i klątwa.
Ale wróćmy do opowieści o kobiecie, która dokonała w moim życiu tak wiele zadziwiających rzeczy, strasznych, ale niesamowitych.

Gdy ją zobaczyłem, od razu wiedziałem, że to ta, albo żadna.
Głupio przyznać, ale nie była nawet w moim typie. Wolałem oddychające pełną piersią brunetki, a ona miała na głowie gniazdo słomy, o bladych jak kreda policzkach, oraz dwóch węglikach zamiast oczu, osadzonych w głębokich oczodołach, już nie wspomnę. Owszem zaokrąglone biodra i toczne uda nęciły, ale za to biust, to ja już miałem większy niż ona. Nie wiem, może szale przeważyły jej perfekcyjnie wykrojone usta, połyskujące delikatnym błyszczykiem, albo ten wzrok wbity gdzieś daleko poza linię horyzontu, jak gdyby wypatrywała powrotu ukochanego, który wypłynął w morze. Teraz wiem, że to wszystko to był tylko wabik, precyzyjnie dobrany zestaw bodźcowy, któremu target, czyli ja, nie potrafił się oprzeć. Kimże jednak jestem, by mieć szanse w walce ze sztabem specjalistów, opłacanych ciężkimi milionami dolarów."





2 komentarze:

  1. Mam pytanie: czemu takie krótkie fragmenty? Należę do osób niecierpliwych, i chętnie przeczytałbym całość. Nic to, czekam na więcej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chwilowo mam około 10 stron tego tekstu, nie jest to finalna wersja, jest nieociosana, bez dźwięków tła, smaczków i może się zmienić jeszcze w niej dużo. Całość planuje na 100 stron maksymalnie i zapewne opublikuje to jako ebooka, albo darmowego, albo bardzo taniego. Ale to potrwa niestety.

    OdpowiedzUsuń