poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Cierpienie

Czytanie własnej powieści po raz 5-6-7 jest równie przyjemne, co jedzenie czekolady ze smalcem i śledziami. Gdyby to coś dało, zjadłbym własną dłoń. Ale wiem, że i tak musiałbym dokończyć nanoszenie poprawek, a z jedną ręką byłoby to o wiele trudniejsze. Wymiotuje już powoli historią, którą nie tak dawno kochałem miłością bezwarunkową. Pisanie jest wspaniałe, poprawianie koszmarne. Powiem jednak, że warto.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz