sobota, 19 marca 2011

Czy wiesz, co to jest piekło?

Piekło to inni – pisał Jean Paul Sartre. Teza ta jest przeważnie błędnie rozumiana, jako krytyka drugiego człowieka, jako tego który zadaje celowo ból i jest źródłem trosk. Tymczasem chodzi o coś zupełnie innego.
Czy też czasem czujesz się jakbyś mieszkał na bezludnej wyspie, a wokoło Ciebie spacerowały hologramy przedstawiające ludzi? Znasz to uczucie, gdy chcesz otworzyć usta do drugiego człowieka, ale nagle zdajesz sobie sprawę że prawdopodobnie zamiast rozmowy wyjdą Wam dwa naprzemiennie wygłaszane monologi?
- A: Wiesz czytałem wczoraj książkę Dukaja.
- B: Odwiedziła mnie teściowa.
- A: On potrafi tak zamieszać, że czasem go nie rozumie.
- B: Od drzwi zaczęła marudzić jak to u nas brudno.
- C: Wczoraj mnie objechał szef w pracy.
- D: A ja jadłem lody z czekolada, mowie wam super.

Wiesz o czym mówię? Równie dobrze rozmówcy mogliby siedzieć kilka kilometrów od siebie i szeptać pod nosem po chińsku. To właśnie miał na myśli Sartre. Inni ludzie są tak blisko, a jednocześnie tak daleko, że porozumienie miedzy nimi wydaje się prawie niemożliwe. To jest właśnie piekło. Samotność wśród miliardów ludzi.

Niestety czasem sami jesteśmy sobie winni. Nie uczymy się rozmawiać. Uważamy że wystarczy otwierać usta. Nic bardziej błędnego. Komunikacja jest umiejętnością, podobnie jak gotowanie, pisanie na komputerze, czy prowadzenie samochodu. Jest ona jedną najważniejszych umiejętności w naszym życiu. Nie rodzimy się z nią, lecz musimy się jej uczyć.

Szczytem niekompetencji komunikacyjnej są kłótnie. Gdy się z kimś sprzeczasz to w pewnym momencie, a niekiedy od samego początku, nie chodzi o porozumienie, lecz o zwyczajne obrażenie rozmówcy. Żadna ze stron nic nie zyskuje. Niestety im dalej w las, tym bardziej obie osoby się nakręcają, tym mocniej postrzegają się wzajemnie jako wrogów. Tak naprawdę to nie ludzi konkretnych nienawidzimy, lecz ich obrazu, który ułożyliśmy we własnej głowie. Dużo problemów międzyludzkich bierze się z błędnej komunikacji. Niestety bardzo często podobnie jest z miłością. Kochamy obraz drugiej. To te słynne różowe okulary. Dlatego właśnie tak wiele par rozstaje się w gniewie.

- Bo ty się zmieniłaś?
- Nie, kochany po prostu poznałeś mnie lepiej i zauważyłeś różnice pomiędzy idealnym obrazem, który sobie namalowałeś, a prawdziwą ją.

Czy jest jakaś rada na piekło, które sobie wzajemnie gotujemy?  Po pierwsze, musimy nauczyć się słuchać. Reszta to przy tym łatwizna. Ale o tym, już kiedy indziej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz