niedziela, 20 marca 2011

Opowiadanie - Kosmiczne wariatkowo

Czy czasem odnosisz wrażenie, że ludzie są okropnie głupi? Że całe to życie to jakieś wielka kosmiczna bzdura. Gdy pisałem to opowiadanie, co dzień nawiedzały mnie takie myśli, co więcej tylko one pomagały mi przetrwać. Każdego dnia oczekiwałem, że z kapelusza wyskoczy kosmiczny królik i wszystko wyjaśni, krok po kroku, że świat nabierze sensu. Dziś już nie wyczekuje, aczkolwiek nadal twierdzę, że ludzie do najmądrzejszych nie należą. Jakim cudem przetrwaliśmy tyle lat jako gatunek, nie wiem. 

„Kosmiczne wariatkowo”, to druga część „Morderczego klimatu”. Jedna z koleżanek mówi (pozdrawiam Zetter), że jest ono lepsze niż cześć pierwsza. Większym sentymentem z pewnością darzę „Morderczy klimat”, ale w drugiej części jest więcej nawiązań do realnych osób w tym do jednej z koleżanek, która co tu ukrywać najwyraźniej stała w innej kolejce jak rozdawali rozum. Na pewno więcej w nim akcji i fantastycznych zdarzeń, ale sza, więcej nie zdradzę. Zapraszam do lektury. 



Nim przeczytasz całość tekstu, zapoznaj się z poniższym fragmentem.

LINK DO CAŁOŚCI ZNAJDZIESZ NA DOLE STRONY


Biurowa udręka rozpoczyna się w styczniu od sprawozdania zamykającego miniony rok. Pierwszy kwartał to okres wnioskowy. Ci sami klienci, tylko o rok starsze twarze. Najgorsze są rozmowy, przypominające dyskusję z czterolatkiem.
– Tato, ja chcę cukierka!
– Nie możesz, bo ci się zęby zepsują.
– Ale ja chcę! Nie zepsują się.
– Tata nie ma już cukierków.
– Ale Baśce dałeś?
– Bo jeszcze wtedy były.
– Nie lubię cię. Poskarżę się mamie.
– A to się skarż.
– Maaaaamooo, a tata nie chce mi dać cukierka.
– Czemu nie chcesz dać dziecku cukierka?
– Bo nie może sam zjeść wszystkich naraz.
– Daj mu, bo zaraz będzie ryk i sąsiedzi zaczną znów plotkować, że się znęcamy.
– Ależ kochanie, sama wczoraj mówiłaś, żeby mu nie dawać.
– Daj mu!
– Masz cukierka, synu.
– Dziękuję mamusiu, a ciebie tato nie lubię.
 Tata to szeregowy urzędnik, dziecko to petent, matka to kierowniczka, a sąsiedzi to media. I wszystko jasne. I kto ma przerąbane najbardziej?


By przeczytać całkowicie bezpłatnie to opowiadanie, kliknij w obrazek po lewej. Gdy zapragniesz poczytać inne moje teksty przejdź do działu Poczytaj sobie
Miłej lektury



sobota, 19 marca 2011

Czy wiesz, co to jest piekło?

Piekło to inni – pisał Jean Paul Sartre. Teza ta jest przeważnie błędnie rozumiana, jako krytyka drugiego człowieka, jako tego który zadaje celowo ból i jest źródłem trosk. Tymczasem chodzi o coś zupełnie innego.
Czy też czasem czujesz się jakbyś mieszkał na bezludnej wyspie, a wokoło Ciebie spacerowały hologramy przedstawiające ludzi? Znasz to uczucie, gdy chcesz otworzyć usta do drugiego człowieka, ale nagle zdajesz sobie sprawę że prawdopodobnie zamiast rozmowy wyjdą Wam dwa naprzemiennie wygłaszane monologi?

środa, 16 marca 2011

Mroczne myśli na dobranoc

Jedynym obiektywizmem jaki znamy, jest świat subiektywnych przeżyć. Wiemy, że się czymś zachwycamy, wiemy że czegoś pragniemy, wiemy że nienawidzimy. Trudno to zanegować, bez popadania w konflikt wewnętrzny. Oczywiście zawsze pozostaje niepewność, czy faktycznie jestem tym kto pragnie? Ale zaprzeczyć sobie, to już paranoja. Pewność jest więc kwesta wyboru, stanięciem po stronie wolnej woli, w opozycji do szaleństwa.

wtorek, 15 marca 2011

piątek, 11 marca 2011

Katastrofa samolotu premiera, dlaczego to takie ważne dla Ciebie?

Samolot premiera rozbija się podczas lądowania. Kilka ton stali staje się złomem, który nadaje się tylko na żyletki. Powstanie z pewnością nowa komisja śledcza, prokuratura będzie miała zajęcie na dobre kilkanaście miesięcy. Znów fala demonstracji, żal na pokaz, próby zbicia kapitału politycznego na trumnach. Żałoba narodowa.
I znów się zaczyna tango. Wdowy już ostrzą zęby na odszkodowania (nie wszystkie oczywiście), pretendenci do tronu przymierzają koronę, opozycja się cieszy bo może oznaczać to wcześniejsze wybory. Media mają eldorado. A cały naród znów zastanawia się, o co chodzi. Kto jest winny, czy to spisek, zamach, katastrofa, czy może ironia losu. Nic o tym nie słyszałeś jeszcze?

poniedziałek, 7 marca 2011

Twoje życie jak z marzeń, na wyciągnięcie ręki.

Jesteś szczęśliwy, tylko wtedy gdy żyjesz po swojemu. Czy można nie zgodzić się z tą tezą? Nie na półgwizdka, nie półgębkiem, czy ukradkiem, nie tak jak nakazuje moda, nie tak jak oczekują tego koledzy, czy rodzina. Po prostu po swojemu. Każdy planuje, że kiedyś będzie tak żył. Właśnie planuje. A tymczasem rozwiązanie jest banalne. Musisz uświadomić sobie, czego naprawdę chcesz i pragnąć tego pond wszystko i to już dziś. Czy gdy zakochałeś się w kimś, to pragnąłeś z nim być za rok, czy już dziś? Przecież bardzo dobrze wiesz, że nawet jutrzejszy dzień może okazać się mrzonką. Każdy z nas może wpaść pod samochód, czy dostać zawału. Dlatego takie ważne jest to, co robisz dziś, by zrealizować swoje marzenia. To Twoje życie i nikt nie ma prawa ci zabronić czerpać radość pełnymi garściami z każdego dostępnego źródła.
Kto nie gra odważnie, nie wygrywa całej puli. Może i niebo należy do ludzi skromnych i pokornych, oczywiście, jeśli wierzyć Bibli, ale ziemia z cała pewnością jest królestwem tych, który mają odwagę realizować własne marzenia. Dla tych którzy naprawdę kochają swoje życie, nie ma znaczenia śmiech zazdrośników i sceptyków. Czy lepiej jest żyć pasja? Czy narzekać na los i nawet nie spróbować? Zadaj sobie pytanie. Czy kochasz życie? A teraz zapytaj się, co robisz by być szczęśliwy? Czy realizujesz swoje marzenia?