niedziela, 29 kwietnia 2012

Iron Sky, faszyzm SF, czyżby?

Poszedłem do kina i obejrzałem, coś innego niż się spodziewałem, ale i coś podobnego do... no właśnie. Ale po kolei.

Idąc na Iron Storm liczyłem na beztroską rozrywkę w stylu „Marsjanie Atakują”, czyli że najpierw faszysci z księżyca porobią nieco wesołej rozpierduchy na ziemi, bawiąc się jak dzieci w rozwalanie np Statuy Wolności (jest scena) czy rozbicie napisu Hollywood (nie ma), a potem że dostaną w tyłek i Hitler kaput. Niby dostałem coś podobnego, ale do pełni zadowolenia zabrakło kilku detali.


poniedziałek, 13 lutego 2012

Bo kobiety są gorące - opowieść walentynkowa

Temperatura 40 stopni, sylwester 1995. Nie, nie, kochani, spędzałem go w Polsce, a nie na Bahama.  To dziewczyna była tak gorąca, a konkretnie zagrypiona. Ale po kolei.

Tamtego roku, szliśmy paczką na „domówkę” do moich znajomych, którzy mieli willę na obrzeżach miasta. Kolega ze szkoły upierał się byśmy wpadli po jego kuzynkę i jej „psiapsiułę”.  Tak też zrobiliśmy, choć ja nie byłem zadowolony. No wiecie, panienka co sobie nie umie skombinować sylwestra, tylko ją kuzyn wyciąga, to nie brzmi zachęcająco.
W progu przywitała nas kaszląca czarnula, przypominająca z urody cygankę. Podała mi dłoń, bardzo gorącą i suchą.

wtorek, 7 lutego 2012

Dwadzieścia trzy lekcje oddychania

 Miłość jest najpotężniejszą siłą życiową. Znacie ją? Mamy nadzieję, że tak.
 Wiecie, jak to jest - kiwnie palcem, a my wyjemy do księżyca. Mrugnie okiem, a jesteśmy gotowi iść na wojnę z całym światem. A próbowaliście kiedyś stawić opór miłosnej wichurze, która budzi motyle w brzuchu? Początkowo człowiek myśli, że da radę, ale potem coś zaczyna boleć w piersiach i gdy w końcu się podda, z ulgą łapie kolejne hausty tlenu. Bo walczyć z miłością, to jakby postanowić, że przestaje się oddychać. Nikt nie daje rady! Brak miłości boli, ale wiemy, że miłość bywa też przyczyną cierpienia. Cóż więc począć?

piątek, 6 stycznia 2012

Marcin Szerenos - Po"d"stęp

Są książki, które przemykają miedzy palcami, by pozostać zapomniane nim jeszcze zostaną przeczytane do końca. Są też takie których nie rozumie się nigdy, a sam autor nie ma czasem zielonego pojęcia „co miał na myśli”. Te pierwsze to typowo rozrywkowa papka, na którą w sumie to szkoda nawet pieniędzy wydawać, bo po przeczytaniu lecą od razu na allegro. Te drugie też lecą lądują na allegro, gdy wnerwiony czytelnik poczuje się nabity przez autora w butelkę, albo zwyczajnie za głupi by pojąc o co mu chodziło.

Na szczęście są też książki z szarej strefy pomiędzy, które dają się czytać bez zasypiania, torsji, czy też myśli samobójczych. Książka Marcina Szernosa „Podstęp”, należy właśnie do tej kategorii, książek które nie są ani za głupie, ani zbyt przemądrzałe. Ale czy w sam raz? Przekonajmy się.

piątek, 18 listopada 2011

Szczęśliwy sen kata

A gdybyś był człowiekiem złym i wiedział o tym? Do czego byś się posunął, by znów żyć normalnie? Czy miłość może odmienić los, odkupić winy, zmazać krew z rąk, zapewnić spokojny sen? 

Ukończyłem wczoraj moje najnowsze opowiadanie. Jest w nim sex, zdrada, kłamstwo, ból. Jest to mój ostatni tekst literacki przed powieścią, która chodzi mi po głowie od pół roku. To opowiadanie poczytacie już niebawem na blogu, oraz na stronach wydawnictwa RW2010.

Potem zniknę na 2 miesiące (od czasu do czasu podzielę się wrażeniami), by napisać powieść.


środa, 19 października 2011

Najlepsze Zuzanny są na placu Pigalle - Fragment 1


Dlaczego Bóg mnie tak nienawidzi, pomyślał mężczyzna, patrząc w czarny otwór tłumika nakręconego na lufę glocka. Kobieca dłoń, która trzymała broń, nie tak dawno mierzwiła włosy mężczyzny, a usta wyszeptywały miłosne zaklęcia do jego ucha.
- Czymś cię obraziłem? - zapytał ze szczerym zainteresowaniem.
- Głupim ryłem - odparła, pociągając za język spustu.

poniedziałek, 17 października 2011

Premiera ostrego tekstu

Macie dosyć ugrzecznionych tekstów, w których autor krępuje się napisać co mu w głowie tańczy? No i świetnie, bo ja też mam dosyć. Dlatego postanowiłem pisać z wykopem, boleśnie. Owocem tego eksperymentu jest opowiadanie quasi pornograficzno-emocjonalne "Twoje Kino PORNO"  Nie jest to tekst dla każdego, szczególnie dla tych co na widok słowa "penis" zaczynają się czerwienić. Nie jest to też porno dla porno. Chcesz się dowiedzieć, gdzie są granice w poszukiwaniu beztroskiej przyjemności? A może ich nie masz?

Zaciekawiony? To tak jak ja, Twoje opinii, o moim utworze.

Można go pobrać w formie elektronicznej ze strony wydawnictwa RW2010 


--- A poniżej możesz obejrzeć gorący fragment opowiadania --



– O, już jesteś kotku. Nie mogłam się doczekać, więc poszłam się zdrzemnąć na chwilę.
W progu różowego pokoju stała kobieta, ubrana w futerko, a jakże, koloru różowego. Mogła mieć około trzydziestu paru lat, maksymalnie czterdzieści. Lubiłem kobiety nieco starsze, co tu kryć. Jeden przelotny rzut oka wystarczył, by stwierdzić, że miała kształty, które jakby wyszły spod diabelskiej igiełki. Nie za chuda, nie za puszysta, po prostu akuratna. Zgrabne nogi opięte czarnymi rajstopami, krągłe uda, gruszkowate biodra, kształtny tyłeczek. Aż coś mi się miłego rozlało po trzewiach od samego patrzenia.